Co to pantowanie? Inne niż w Polsce cz.1

15 stycznia
Kiedy przyjeżdza się do obcego kraju, zazwyczaj już na początku widzi się rzeczy, które różnią się od tych, do których jest się przyzwyczajonym. Część z nich pojawia się po czasie, kiedy bardziej poznaje się nowy kraj, jego zwyczaje i ludzi, którzy tu żyją.

Dzisiaj chcę pokazać Wam "kilka" rzeczy w Szwecji, które różnią się od tych w Polsce. Niektóre z nich są pozytywne, niektóre negatywne, niektóre po prostu nautralne. Na liście mam sporo rzeczy do opisania, więc pomyślałam, żeby zrobić to w dwóch częściach.

Wspólne pralnie w blokach.
Chyba pierwsze "inne", co spotkało mnie tutaj. W większości bloków pod parterem na poziomie piwnic jest jedna lub dwie pralnie. Rezerwuje się pralnie kluczykiem lub elektrycznie - zależy jaka spółdzielnia. Do tej pory spotkałam się z trzema opcjami wyboru czasu - w godzinach 7 rano-12,  12-17 i 17-22. Powinno przestrzegać się swojego czasu, wyprać i wysuszyć wszystko w ciągu swojego zarezerwowanego czasu, ale u mnie w bloku niestety jest pewna wielodzietna rodzina, która pierze jakimś cudem prawie codziennie i jeszcze zawsze kiedy mamy po nich pranie i przychodzimy  na nasz czas to oni nadal suszą swoje rzeczy...

Może się trafić, że kiedy jest dużo rodzin w bloku, wolny czas jest dopiero za dwa, trzy tygodnie, albo i dłużej, nie każda rodzina jest ogarnięta w tych sprawach, więc czasami tacy ludzie zostawią pralnię w stanie nieposprzątanym, nie czyszczą filtrów, które są w suszarkach albo nie potrafią wyrobić się w swoim czasie.
Największe plusy to oszczędzanie prądu i możliwość wyprania i wysuszenia rzeczy w jednym miejscu. Jeśli ktoś nie lubi dzielenia prani z innymi rodzinami, można oczwiście kupić sobie pralkę do domu i prać w domu.

Niskie ogrodzenia i płoty, odsłonięte okna.
Szwecja to nie Polska, nie trzeba ogradzać sią dwumetrowym płotem, i zasłaniać okna, bo każdy zagląda do domu. Szwedzi nie czują potrzeby zagrodzenia swojego podwórka wysokim płotem. Najczęściej domy ogrodzone są niskimi krzakami, albo niskim płotem, przez który kot bez problemu sobie przeskoczy. W oknach mają zasłony, ale najczęściej po bokach, i parapety ozdobione kwiatami, lampami i innymi dekoracjami. Można spotkać domy wysokoogrodzone, ale nie za często, przynajmniej ja zauważylam, że większość ma niskie ogrodzenie. 

Pierwszeństwo na pasach.
W Szwecji pierwszeństwo na pasach jest bardzo przestrzegane. Wiadomo - czasami trafi się jakiś świr, który nie patrzy czy ktoś ma zamiar wejść na pasy, albo świr który "bardzo się spieszy" i musi przejechać przez pasy zanim pieszy na nie wejdzie, ale najczęściej kiedy kierowca podejrzewa, że osoba piesza ma zamiar przejść przez pasy to zwalnia, żeby dać pieszemu spokojnie przejść. Jak chce się przejść przez ulicę nie czeka się dziesięć minut aż wszystkie auta przejadą, tylko prawie od razu przepuszczają.

Mówi się na "ty".
Tu w Szwecji nie ważne czy młodszy czy starszy - mowi się na "ty". "Co robisz?; Co powiedziałeś?" Myślę, że to w sumie ma i minus i plus. Minusem jest, że to może sprawia, że dzieci mają mniej szacunku do dorosłych, bo widzą ich na swoim poziomie, ale plusem właśnie jest, że dzieci nie czują się jakoś "pod" tylko ktokolwiek to jest czują, że osoba jest im równa. Do nauczyciela, sprzedawcy, starszej pani, obcej osoby, w urzędzie - do wszystkich mówi się po imieniu albo na "ty". W Polsce powiesz po imieniu do jakiejś babci to dostaniesz kilka słów, że nie masz szacunku, jak to tak mowić do starszej osoby. Nawet ma się 20 lat to lepiej pasuje mówić do osoby 40 letniej na "pan/pani" niż po imieniu. A w Szwecji nie ważne czy masz 5 lat czy 20 lat, zawsze jesteś z nimi na "ty". Myślę, że lepszą opcją jest mówienie na "pan/pani", bo to też zwrot grzecznościowy, i też sprawia, że dzieci i nastolatkowie uczą się szacunku i widzą różnicę między kimś w swoim wieku niż do starszych, gdzie zwracają się w inny sposób.

Fika.
Popularna fika, która w Szwecji jest wszędzie. Fiką nazywamy wyjście do kawiarenki na ciastko i kawę/herbatę, i też na przykład mały poczęstunek w szkole, pracy, domu. Kiedy Szwedzi pracują najczęściej mają fikę około godziny 9-10 rano, to taka mała przerwa 15-30 minutowa, gdzie je się ciastko, słodką bułkę, albo kanapkę, pije kawę czy herbatę. Jeśli pracuje się w mieście, często chodzi się do kawiarenki i tam je się poczęstunek. Na fikę chodzi się też z przyjaciółmi, z kolegami z pracy itd., wtedy jest czas na małą przekąskę i pogaduszki. Częste też jest wyjście na fikę w ramach zapoznania się. Na przykład, jeśli ktoś ma spotkać się z kimś po raz pierwszy, zazwyczaj idzie się najpierw na fikę. W niektórych pracach, szkołach można spotkać się z fiką w każdy piątek jako zakończenie tygodnia, czyli kupuje się różne ciastka, cukierki, napoje, wszyscy zbierają się, rozmawiają i częstują się fiką.



Lunch.
W Polsce jest różnie, czasami ma się przerwą obiadową o godznie jedenastej, czasami o dwunastej, czasami przerwa ma piętnaście minut. Tu w Szwecji najczęściej spotkamy się z tym, że przerwa obiadowa jest od godziny dwunastej do trzynastej, albo przynajmniej pół godzny. Wtedy albo je się na miejscu pracy, albo idzie się do pizzerii lub restauracji tajskiej i je się tam lunch. Nie jest tak we wszystkich typach pracy, ale wiele prac tak ma. 


Obiady w szkołach.
 Pewnie większość z Was zna stwierdzenie "szwedzki stół". W szwedzkich szkołach obiady są obfite, nie ma jak w Polsce, że codziennie inne danie i każdego dnia jest jedno danie, które dostaje się idąc do okienka. Tutaj jedzenie jest wyłożone na blat i wybiera się co się chce i ile się chce, w mniejszych szkołach jest jakieś danie główne, ale wtedy są do wyboru też inne rzeczy jak sałatki, różne ziemniaki, chleb, picie i inne. W większych szkołach jest duży bufet i wystawionych jest dużo różnych rzeczy, różne rodzaje ziemniaków, sałatek, mięsa, chleba, napoi itd. Czasami są też owoce albo ciasto jako poczęstunek, ale ciasto bardziej przy jakimś specjalnym dniu. Jest duży wybór i jedzenie jest ogólnie pyszne lub dobre, zależy od tego co kto lubi. Jednak jest minus w takim szwedzkim stole, bo zdaża się, że jest robione za dużo jedzenia i wtedy resztę się wyrzuca. W Polsce tu jest plus, że dostaje się ile trzeba i chyba nie ma strat na jedzeniu.





Pantowanie.
Tutaj na niektórych puszkach i butelkach po napojach jest napisane "pant", co daje możliwość oddania butelek do recyklingu. Wrzuca się je do specjalnych automatów, które można znaleźć na przykład w sklepach jak Netto czy w sklepach sieci Ica. Przy zakupie butelek czy puszek płaci się od jakoś 50 öre do jednej-dwóch koron więcej (w zależności od rodzaju i wielkości butelki) i później dostaje się to spowrotem kiedy oddaje się butelki do maszyn. W większości automatów są dwa guziki, zielony, żeby dostać rachunek z zebraną kwotą, i żółty, żeby przeznaczyć pieniądze do Afryki, i pomóc rodzinom w plantacji drzew i innych roślin, pomóc rolnikom i dać rodzinom możliwość wykształcenia. Więc zależy od osoby oddającej panty czy chce pieniądze dla siebie, czy chce pomóc rodzinom w Afryce, które walczą z biedą. Czasami można wziać dla siebie i czasami nie szkodzi kliknąć żółty guzik :)




Woda wliczona w czynsz.
W większości społdzielni woda jest wliczona w czynsz. Płaci się osobno za prąd i inne, ale wodę ma się za darmo i można używać ile się chce, jednak to jest też minusem, bo to jednak marnowanie wody kiedy niektórzy nie potrafią ograniczać się co do używania jej.

Woda zdatna do picia.
W większej ilości miejscowości w Szwecji pije się wodę z kranu. Woda jest dobra i czysta. Nie wiem czy w ogóle jest tu jakaś miejscowość, gdzie woda z kranu jest niepitna. W sklepach są mineralne wody, najczęściej w butelkach połlitrowych, ale nie ma ich dużo, nie ma potrzeby kupna wody do domu, żeby ją pić, jedynie może kiedy jest się na mieście, przed pracą albo czeka się na pociąg i ma się ochotę na wodę, a nie ma możliwości napić się to wtedy można kupić w różnych sklepach.

To była pierwsza część innych rzeczy niż w Polsce, jest ich sporo, więc dzisiaj jedna część i niebawem dodam drugą.



Zapraszam do komentowania 
i obserwowania, jeśli podoba Ci się mój blog i ciekawią Cię kolejne posty. 
Pozdrowienia ze Szwecji!

28 komentarzy:

  1. Wszystko mnie zadziwiło bo tak jak mówiłaś są to inne przyzwyczajenia niż w Polsce. Z lunchem i recyklingiem to fajna sprawa ale z pralnią już mniej. Nie wyobrażam mieć pralnię ze wszystkimi ludźmi i czekać jeszcze na nią 3 tygodnie. Ale co inny kraj to inna kultura. Dzięki za post. Bardzo fajnie się go czytało bo to jest coś innego niż Polskie. :)
    https://miedzynamidziewuszkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba prac we wspolnych pralniach, mozna wlasna kupic pralke i w domu prac :D
      Dziekuje za komentarz, zapraszam ponownie :D

      Usuń
  2. trochę różnic faktycznie jest, kilkoma mnie zaskoczyłaś, np. z tą wodą. ;) ale masz rację, nowy kraj to zawsze coś nowego co nas zaskakuje. ;) no i ta "fika" mi się strasznie spodobała, fajna nazwa. :)
    pozdrawiam serdecznie.
    https://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Specyficzny kraj, mam namyśli pralnie czy na ty odzywki. Hm Ciekawie się zaczyna. Witaj w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ja w blogosferze zaczelam duzo lat temu :D Tylko to jest kolejny blog :) Dziekuje ! :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post. Jest troszkę różnic.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo oryginalny post, już się nie mogę doczekać kolejnej części :)
    Lubię czytać notki, które dotyczą przyzwyczajeń innego kraju. Bardzo zaskoczyły mnie wspólne pralnie bądź fika.
    Pozdrawiam :)

    Ps. Zapraszam do wspólnej obserwacji: lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mówienie na "pan/pani" ma jednak wady i zalety. W sumie chyba pod tym względem najgorszy jest ten "Studencki wiek" w którym jestem teraz: czasem nie wiadomo, czy do rówieśnika mówić na "pani", czy na "ty" i to naprawę potrafi irytować xD Ale jednocześnie budowanie dystansu ma swoje zalety. Od razu wiadomo, kto jest tu szefem i po prostu role są... jaśniejsze. Podejrzewam, że szefowi, który jest z pracownikiem na "ty" łatwiej jest wplątać go w niewygodne dla niego sytuacje i zakłopotanie, bo przecież jak Ty, moja BFF, nie możesz mi dziś pomóc i zostać w pracy za darmo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No racja :) Tylko tu ludzie sa juz przyzwyczajeni do tego, bo tu nie ma wersji "pan, pani", tylko od poczatku uczeni sa mowic na ty, wiec nie ma u nich takich sytuacji kiedy nie wiadomo jak sie zwrocic. Ale w Polsce sa z tym trudnosci tak jak piszesz haha :D

      Usuń
  7. Great post and photos really liked, Dear ❤️
    I'd be happy friendship blogs ♥️ Subscribe to your Blogger
    Julia Shkvo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. thank you for visiting my blog! :)

      Usuń
  8. Post jestc bardzio ciekawy. Nigdy nie bylam w Szwecji i nie miałam styczności z ich zwyczajami. Co do recyklingu to z czymś takim spotkałam się w Niemczech. Uważam że jest to bardzo dobre dla środowiska
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-race.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, dowiedziałam sie wielu ciekawych rzeczy :) Jezeli chodzi o mówienie na "ty" nie wyobrażam sobie że mogłabym tak powiedzieć do kogoś starszego ode mnie kogo nie znam :/

    Pozdrawiam cieplutko ^^

    https://zzyciaawzietee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowite jaka Szwecja potrafi być ciekawa :) najbardziej urzekło mnie jedzonko i te kawiarenki :) temat jedzenia jest dla mnie równie interesujący co moda ;) pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szwedzki stół w szkołach jest super. W Polsce gdzie moja córka to nieadekwatne place zabaw obiady a mało co z tego zje, a tak zawsze sama by sobie coś wybrała na co ma ochotę

    OdpowiedzUsuń
  12. Od zawsze fascynowała mnie Skandynawia i Islandia, dlatego z pewnością będę tutaj zaglądać :)
    Zauważyłam, że w Szwecji wiele aspektów, takich jak "pantowanie", woda zdatna do picia, niskie ogrodzenia czy godzinne przerwy na lunch, zazębia się z tymi występującymi też w Niemczech. Mam nadzieję, że kiedyś w Polsce też czegoś takiego doczekamy, szczególnie tych zwyczajów istotnych dla środowiska :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam nadzieje ze w Polsce pojawi sie chociaz czesc tych dobrych rzeczy.
      Jestes tu mile widziana! ;3

      Usuń
  13. Widze podobieństwa do Irlandii, lunche, woda za którą się nie płaci itp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedziec, ze w Irlandii tez jest czesc pozytywnych aspektow z tego co napisalam. :)

      Usuń
  14. Sprostowanie:

    PRALNIA: Ta rodzina ktora dalej suszy kiedy przychdzicie do pralni nie popelnia bledu. Masz zawsze 1 godz suszenia på zakonczeniu prania.

    NA TY: Tez nie calkiem tak jest. Wiele osob zwraca sie to starszych lub chcac pokazac szacunek w 3-ej osobie "ni" (=wy), np: Will ni...., Ska ni...., Är ni...., Önskar ni.....

    DARMOWA WODA: Coraz wiecej spoldzielni zaklada licznik na wode. Sa tez mieszkania lub szeregowe domki ktore wynajmuje sie jako "zimne", woda, ogrzewanie, ciepla woda jest doliczanan do czynszu.

    SZWEDZKI STOL W SZKOLE: Nie przesadzajmy. Sa w wiekszosci 2 dania, np miesne i wegetarianskie i zestaw surowek.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te rzeczy moze akurat u Pani/Pana sa. Nie tu, gdzie mieszkam i w okolicy. Oczywiscie nie pisze jak to jest w calej Szwecji, a tu gdzie mieszkam.
      Pralnia: tutaj i w okolicy akurat jest ze trzeba prac i wysuszyc w swoim czasie, nawet spoldzielnia tak mowi. Jak zablokowac drzwi kiedy ma sie swoj czas, jesli ktos suszy swoje pranie? My tu juz pierzemy swoje a ktos ma sie krecic po pomieszczeniu?
      Na ty: Ja mieszkajac akurat niczego takiego nie slyszalam, jedynie mowi sie "wy", kiedy zwraca sie do wiecej niz jednej osoby.
      Darmowa woda: oczywiscie, ze nie wszedzie jest darmowa, napisalam, ze w wiekszosci spoldzielni, co znaczy, ze w niektorych nie jest darmowa. Mowie tylko o spoldzielniach, nie o jakichs domkach... :)
      Szwedzki stol, owszem, bufet jest duzy! Zalezy oczywiscie jaka szkola, czy mala czy duza. W jednej, gdzie chodzilam, byl duzy bufet, rozne rodzaje ziemniakow (3-4 rodzaje), kotletow, wegetarianskich, stalatek do wyboru. A w drugiej bylo danie glowne ale dodatkowo salatki i inne dodatki. Ja jadlam te bufety, to mysle, ze wiem jak wygladaly i co sie na nich znajdowalo :)

      Pisze ze swojego doswiadczenia, czyli pisze to, z czym sie spotkalam :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i opinie o poście / blogu.
Proszę odnosić się z kulturą.
Nie mam konta Google+, więc nie mogę komentować blogów, które mają włączone komentowanie jedynie poprzez Google+.
Postaraj się nie spamować linkiem do bloga, jeśli mogę znaleźć na Twoim profilu.
Pozdrawiam! ❀

Obsługiwane przez usługę Blogger.